Młyny Wodne

    Młyn Wodny, w którym wytwarzana jest Mąka Nadbużańska znajduje się nad malowniczą rzeką Toczną, płynącą przez urokliwe tereny Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego, położonego w Ekologicznej Strefie „Natura 2000”. Za oknami młyna rozpościera się krajobraz pełen rozległych dolin i wzniesień, urozmaicony polami uprawnymi, łąkami, lasami i dzikimi zaroślami. Tradycyjny i ekologiczny sposób produkcji mąki przy pomocy odnawialnej energii wodnej jest bardzo korzystny dla środowiska naturalnego; chroni bogactwo miejscowej fauny i flory, nie zakłóca ciszy i spokoju – głównych walorów tego pięknego miejsca.

    Wszystkie” Mąki Nadbużańskie” produkowane są w młynie zbudowanym w 1918 roku. Zastąpił on drewniany młyn napędzany kołem wodnym. To tutaj wytwarzano mąki dla wojsk marszałka Józefa Piłsudskiego, a w czasie II wojny światowej chronili się tu partyzanci i działacze ruchu oporu z Podlasia. Młyn przetrwał przemarsz wojsk radzieckich przez wschodnie tereny Polski, ale w 1944 roku został wysadzony w powietrze przez wycofujących się Niemców. Odbudowany, pracował do 1955 roku, kiedy to władze komunistyczne (w ramach akcji rozkułaczania wsi) przeznaczyły go do upaństwowienia. Odzyskany przez prawowitego właściciela funkcjonował do 1965 roku, a później został ponownie asygnowany do upaństwowienia. Niszczał i był okradany do 1980 roku. Po odbudowie, modernizacji budynku i zakupie nowych maszyn młyn został uruchomiony w 1991 roku. Wkrótce potem wzniesiono nowe urządzenia piętrzące wodę rzeki – jaz wodny oraz turbinownię, w której zainstalowano gruntownie wyremontowaną stuletnią turbinę wodną Francisa, napędzającą do dzisiaj główne maszyny.

    Rozpowszechniane od XII w. na ziemiach polskich młyny wodne przez wiele stuleci mełły zboża na chleb i paszę dla zwierząt. Koncepcja wykorzystania sił natury do poruszania koła młyńskiego prawdopodobnie pochodzi z Czech. Pierwsze młyny były małe i zależne od warunków atmosferycznych, miały jednak wydajność co najmniej dziesięciokrotnie większą od żaren.

    Gdy młyn był w ruchu, w pobliżu jego koła szumiała i bryzgała białą pianą istna otchłań. To woda, spiętrzona do celów technologicznych, była motorem napędzającym do działania: „A młyn, ten nienasycony potwór, dobrotliwie warczy i w ogromnych zębiskach przeżuwa i przeżuwa młode ziarno. Szerokim strumieniem spada woda na koło i dołem wypływa w bulgotach i pianie. Dzień i noc w otwartą paszczę sypie się żyto, dzień i noc w białych tumanach pachnących chlebem wysypuje się strumień mąki. (…) Toteż kiedy jak kiedy, ale wczesną jesienią młyn odpoczynku nie zazna. Stęsknili się ludzie za chlebem, za czarnym, pachnącym chlebem, którego wielu od wiosny w ustach nie miało”. [T. Dołęga-Mostowicz, „Profesor Wilczur”, rozdz. XIII].

    Według opinii wiejskiej właściciele młynów znali specjalne zaklęcia, za pomocą których potrafili pokierować wodą tak, by w odpowiedni sposób poruszała koła młyńskie: „Nie ma jak młynarzom, bo na słońce nie wyłażą, siedzą sobie w chłodzie, każą robić wodzie”. Mawiano także, że: „Dobry młynarz wszystko zmiele”, „Taki sobie młynarz dobry jak i wojewoda - wojewodzie ludzie robią, młynarzowi woda”. Koło młyńskie obracało się bezustannie, a młynarz wsłuchiwał się w pracę mechanizmu: „Młynarzowi przerwie się spanie, gdy mu koło stanie”. Tylko 11 listopada przerywano robotę. Wierzono, że w dzień św. Marcina, kto nie stosuje się do zakazu ryzykuje awarią koła.

    W XIX w. nastąpiła mechanizacja napędu młynów. Tradycyjne koła wodne zastąpiono bardziej wydajnymi turbinami, w miejsce kamieni młyńskich instalowano mlewniki walcowe. Wyposażenie technologiczne wzbogacano także przez wprowadzanie urządzeń czyszczących zboże i sortujących mlewo. Zastosowanie maszyn parowych oraz nowych metod przemiału okazało się znacznie wydajniejsze i dające towar lepszej jakości. 

    Mechanizacja prac zapoczątkowała rozwój młynarstwa przemysłowego. Tym samym wypełniwszy swe wielowiekowe zadania młyny wodne przeszły do historii. Niektóre przeniesiono do skansenów, gdzie stoją zaledwie nad brzegami strumyków, często zdekompletowane i niezdolne do pełnienia pierwotnych funkcji. Rozwój technologii młynarstwa prześledzić można np. w polskim Muzeum Młynarstwa i Wodnych Urządzeń Przemysłu Wiejskiego w Jaraczu (http://www.muzeum-szreniawa.pl/?q=pl/node/78) albo w austriackim Muzeum Młynarstwa w Hohenems (http://www.museum-stoffels-saege-muehle.at/e-muehlenmuseum.html).

    Młyny zachowały się do dziś zarówno w nazwach miejscowości (np. Młynarze, Zamłynie, Młynisko), jak i w nazwiskach (np. Młynarz, Młynarski, Młynarczuk, Młynarczyk, Młyński, Młynik) oraz przysłowiach: „Choć młyn miele, jednak mąki niewiele”, „Co do młyna zawiezą, we młynie zmielą”, „Jaka woda taki młyn, a zły ojciec też zły syn”. O plotkarzach do dziś mówi się: „On jako młyn jest: co nasypią - miele” oraz „Gęba mu lata jak pytel we młynie”. Osoba zaradna i przedsiębiorcza zawsze „na swój młyn wodę obraca”.

„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie”

Instytucja Zarządzająca PROW 2014-2020 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Materiał współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach poddziałania „Wsparcie działań informacyjnych i promocyjnych realizowanych przez grupy producentów na rynku wewnętrznym” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.